Jak zmarnować 100zł? Kup uniwersalny zasilacz

Jak jest coś do wszystkiego, to znaczy, że jest do niczego. Dziś o tym, dlaczego nie warto kupować uniwersalnych zasilaczy. W skrócie mówiąc, są one do dupy, mało tego, do tanich nie należą.

Uniwersalny zasilacz - najgorsze, co możesz sobie zafundować

To "cudeńko" byłam zmuszona kupić, kiedy dzięki burzy padł mi oryginalny sieciowy zasilacz. Nawiasem mówiąc - całe szczęście, że tylko on. Był weekend, laptop potrzebny, projekty do zrobienia, a tylko dwa sklepy elektroniczne otwarte. W jednym facet rozłożył ręce, że takich zasilaczy to oni już nie mają, bo teraz to inne są, i takie tam. W drugim, cóż, znalazło się właśnie to. Nie powiem, podratowało mi to tyłek na jakiś czas, jednak na dłużą metę... NIE, NOPE, NIE POLECAM.

Te uniwersalne gówienka charakteryzują się tym, że mają wymienne końcówki pasujące do iluś tam pierdyliardów urządzeń. Na opakowaniu była wypisana cała litania modeli laptopów do których wyżej widoczne końcówki pasują - u mnie było ich siedem. Aktualnie zostało sześć. Co się stało z tą siódmą końcówką? Zaraz do tego dojdę.

Bolec na medal

Pierwsze podpięcie do gniazda w laptopie odbyło się bez większych problemów, jednak po paru dniach można już było zauważyć luzowanie się bolca w gnieździe. Co ciekawe, laptopa używam prawie, że stacjonarnie. Jak nie muszę, to go nie ruszam, leży na biurku, a tu już takie niespodzianki. Jako tako dawało to coś jednak radę, wydałam 90zł, to chociaż kurde jakość tego całego ustrojstwa mogła by być dobra, a nie tak zła, że aż gówniana.

Bolec w końcówce zaczął się wyginać w tę i we w tę, aż ciężko było go ustawić w tej konkretnej pozycji, w której stykał, ponieważ mikro drgania powodowały to, że mimo wszystko zmieniał swoją pozycję i odcinał dopływ prądu do laptopa.

Więc skoro on tak...
... to sznureczek tak:

Sznureczek spełnił swoją rolę, mocno trzymał końcówkę, jednak widać na zdjęciu jak bardzo już jest wygięty, ale to, to jeszcze nic!

Wyciągnęłam końcówkę z gniazda kiedy już trochę luźniej z terminami się zrobiło i wiecie co? Bolec został w gnieździe...

SZAJS SZAJS i jeszcze raz SZAJS

Korzystanie z takiego rozwiązania, dobre jest tylko na chwilę, ale jeżeli myślisz, że to coś zastąpi Ci oryginalny zasilacz od razu mówię, że nie. To będą Twoje najgorsze chwile - moje były. Dobrze, że nic więcej nie padło, bo chyba mogło być gorzej...

[...] nie polecam takiego rozwiązania, oprócz samego zasilacza (wtyczki) można sobie tak uszkodzić gniazdo na płycie głównej. No i zasilaczy zamienników też raczej polecam unikać, szczególnie takich z zakładanymi końcówkami.

Pani Serwisantka

Jak na gwałt nie potrzebujesz zasilacza, nie kupuj tego szajsu, szkoda kasy i to nie małej, bo nie jest to warte 90zł, chyba nawet i 20zł bym nie dała. Zdzierstwo.

A czy Ty masz jakiś problem z zasilaczem? Też "łapiesz" go na sznureczek, a może kleisz na taśmę klejącą? 🙂 Podziel się w komentarzu swoim rozwiązaniem w takiej krytycznej sytuacji 😉